No i narzekali, że ciepło i deszcz w święta no to mają... Kurwa, dzizas, no pizga niesamowicie. A ja jak ostatni zjeb biegam w jesiennej kurtce modląc się aby nie przymarznąć do przystanku. No mam niby zimowe kurtki, ale ni chuja nie są wygodne. No jakby mnie ktos w odlew gipsowy wsadził, nawet po nosie nie ma jak się podrapać. No więc coś za coś, dupa marznie i nie tylko, ale przynajmniej fajka mam jak odpalić. Ale jeśli mogę mieć jedno życzenie, to poproszę - zimo wypierdalaj...
I gdy już sobie ulżyłem... To wcale mi lepiej nie jest. Bo jutro znów na mrozie i znów spierdoli mi autobus, a w pracy saighon, ale żeby nie było mało to do tego projekt, w którym pomagam charytatywnie. Ja jestem jednak pojebany...
I tym optymistycznym akcentem... Luty się zaczął, kurwa, do wiosny wciąż daleko...
To był dzwiwny dzień... Z jednej strony radocha, bo wczoraj Finał WOŚP i kolejny sukces. I nie mówie tu o sukcesie Fundacji, a o tym, że znów w tym kraju smutnych ludzi było fajnie. Z drugiej strony konferencja prasowa wojskowego prokuratora, przeładowanie broni, strzał i to bezduszne filmowanie...
Wczorajsze granie nad Wisłą i nie tylko... Po raz dwudziesty, było pięknie, kolorowo, miło. Kolejny Finał Wielkiej Orkietry Świątecznej Pomocy, uśmiechnięci ludzie, życzliwość. Aż żal, że tylko raz w roku, ale znam naszych rodaków, częściej się to nie uda...
Wystrzałowa konferencja... Nie wiem co skłoniło pułkownika do tego co zrobił, ale to jest jego sprawa i jego decyzja, nie wnikam. Ale to co mi nie daje dziś spokoju to to jak się zachowali dziennikarze, którzy byli niejako świadkami tego zdarzenia. Ci którzy w ludzkim odruchu rzucili sie do ratowania i ci, którzy chwycili za kamery i filmowali. Brak mi słów, a i ujawnienie nagrania z włączonej kamery TVN uważam za przegięcie. Zatracamy swoje człowieczeństwo...
A jutro... Kolejny trudny dzień, nowe wyzwania. Dobrze, że jest dziś poniedziałek i Metalowy wieczór w Radiu Kampus...
I znów nadejszła ta chwila... Zasiadam przed kompem próbując podsumować kolejny rok. A był to dla mnie przełomowy i bardzo ważny rok. Wojtek jest u mnie niemal codziennie, nauczył się czytać i pisać. Z Anną wreszcie jest tak jak powinno być, a nawet lepiej. Prawie wszystko ułożyło się tak jak chciałem...
Podróże... W tej materii to był dobry rok:) Lublin, Międzyborów, Łowicz, Toruń, Markowice, Zakopane, Kraków, Gdańsk, Gdynia, Krutyń, Ruciane-Nida, Żukowo, Przyjaźń, Osuchów…
Praca... Firma wciąż ta sama, ale zmian mnóstwo. Awansowałem i robie to co lubię i naprawdę potrafię. Mam świetny zespół i wyzwania, które sprawiają, iż znów się chce...
Zdrowie... Tutaj nie mogę narzekać, jest dobrze:)
Towarzysko... Pisząc wyżej, że był to przełomowy rok, między innymi to miałem na myśli. A co dokładnie to już zostawię dla siebie...
Muzycznie... Koncertowo Ursynalia, najlepszy festiwal i czas. Guano Apes, Jelonek, Carrion, Korn. Poza tym czas spędzony w Łowiczu w Pracowni. No i Hunter w Stodole, którego tym razem nie przespałem na kanapie:P Jeśli chodzi o płyty, to Jelonka "Revange", Hunter "XXV LAT PÓŹNIEJ" i Adele "Live at the Royal Albert Hall"...
Co się nie udało... Rzucić palenia, doprowadzić Killa Machine do porządku i...
Podsumowywując... To był dobry rok, mimo kryzysów ekonomicznych i finansowych. Wiele rzeczy się zmieniło na lepsze, wiele się udało. A to co się nie udało, no cóż czasem moja chęć to za mało...
Witaj, nazywam się Monika i jestem Wirtualnym Doradcą... Święta szczęśliwie mineły i wraca szara rzeczywistość. Chociaż nie taka szara, bo się dzieje sporo. W pracy nastał czas testowania nowych technologii i rozwiązań. Dajmy na to taki Wirtualny Doradca, jakiego będziemy mieli, a który ostatnio robi furorę w internecie za sprawą PKP Intercity i ich Rafała. W naszej firmie będzie to kobieta o imieniu Monika. Jej wizerunku nie znam, bo gabinet prezesa długo się zastanawiał i ja się zgubiłem w tym castingu, ale za to poznałem merytoryczną wiedzę naszej doradczyni. W odróżnieniu od Rafała nasza wypowiada się poprawną Polszczyzną i na "..." nie mówi "kropka kropka kropka":) I co najważniejsze, nasz bot ma lepszą odpowiedz na "anal" od Rafała, który na takie pytanie odpowiada "W niektóre tunele lepiej nie wjeżdżać, jeśli wiesz o czym mówię.". No ale w końcu moja firma w odróżnieniu od PKP Intercity działa i płaci na czas:D
Kończy się coś, kończy się rok... Z każdym rokiem czas mam wrażenie biegnie coraz szybciej. Cholera, przeca dopiero co były święta a tu już kolejne za mną. Im jestem starszy tym szybciej i wcale mi się to nie podoba...
Chwila refleksji... Tradycją już się stało, że pod koniec każdego roku spisuję swego rodzaju podsumowanie. Tak też chcę i w tym roku uczynić. Wokół szaleje kryzys, Minister Zdrowia tłumaczy się z listy refundowanych leków, Premiera nie widać, Ziobro rozmontowywuje PiS a mnie to wszystko lotto:P Ja zamierzam w sobotę zasiąść do kompa i spisać najważniejsze dla mnie wydarzenia tego roku...
Co może przynieść nowy rok... Myślę, że przyniesie dużo zmian. Wojtek wkroczy w wiek szkolny, zmieni swoje otoczenie a być może miasto w którym mieszka. Będzie trochę dalej niż do Piaseczna, ale damy rade:) W pracy zaś wdrażanie kolejnych nowości, ale tego też się nie obawiam, bo współpracuję z zespołem świetnych ludzi, specjalistów i pasjonatów. Myślę, że to będzie dobry rok...
Co jeszcze... A to już Wam zdradzę w podsumowaniu i w postanowieniach:)
Mijałem słońca i trwam... Minał kolejny rok i nadeszły kolejne "święta", bez Wojtka. Nie potrafię słowami opisać co czułem gdy się z Nim wczoraj żegnałem, ale to był dla mnie najtrudniejszy moment. Nie ma choinki i nie będzie, nie ma świąt i nie będzie...
Wigilia... W tradycji chrześcijańskiej dzień poprzedzający święto Bożego Narodzenia. W polskiej tradycji to spotkanie z rodziną, uroczysta kolacja, święto...
A ja nie... Nie potrafię się odnaleźć i nie chcę. Sam to sobie wybrałem...
Ja to znam... Siedziałem wczoraj w TuTu obserwując ludzi, chcąc zabić samotnośc i pustkę. Nie udało się...
Święta... Nadal nie dla mnie...
Nowe, nie znaczy lepsze…
19.10.2011 13:02
Akcja migracja… Trzeba iść z duchem czasu i chcąc nie chcąc co jakiś czas zmienić system operacyjny na kompie. Ja jakoż iż mało jestem chętny do zmian to mam z tym większy problem. Siła przyzwyczajenia, stabilność i logika działania sprawiła, że przez ostatnie kilka lat królował u mnie Windows XP. Świat jednak nie stoi w miejscu i wraz z nowym sprzętem i jego możliwościami wyznacza nowe kierunki rozwoju. Udało mi się „przeczekać” Vistę, największą pomyłkę jaka wyszła spod znaku okienek, ale 7-ka już chyba mnie trafi. A nawet powinna trafić, bo kolejna wersja Windows zapowiada rewolucję i mogę się nie odnaleźć na nowej platformie. Już 7-ka jak dla mnie to już szok i bynajmniej nie chodzi mi o wodotryski graficzne. Logika interakcji systemu z użytkownikiem bardzo mi nie pasi. Po użytkowaniu przez lata XP w 7-ce mam wrażenie, iż twórcy zakładają, że przed maszyną siedzi „debil”. Jestem administratorem komputera, ale mam ograniczony dostęp do plików i ustawień systemu – sic!. Dlatego wczoraj po instalacji 7-ki ustawiłem w opisie mojego konta - debil udający admina. Żeby Was nie zanudzić, bo mógłbym tak narzekać na nowy system godzinami, podsumuję moją migrację na nowy OS. Zainstalowałem, skonfigurowałem na tyle na ile system mi pozwolił i tak go zostawię. A sam pozostanę administratorem w moim XP:) Uprzedzając jeszcze ewentualne pytania, dlaczego Windows a nie Linux? Pracuję często w Photoshop’ie i póki Adobe nie wypuści wersji na Linux, to ja zostanę przy okienkach. Gimp i emulator Wine to dla mnie za mało…
Jezus jest z nami?... Świebodziński Jezus w szaliku zielonogórskiego Falubazu. Ja wiem, że to może niektórych razić, ale jak dla mnie to był szalony i fajny pomysł. Nie to żebym namawiał do łamania prawa, bo cenię praworządność, ale w końcu Jezus Świebodziński, więc może "swoim" kibicowac?:)
Nadal w okolicach Zielonej Góry... Zdarzył się wypadek, kibic wpadł pod nieoznakowany radiowóz i zginął. Nie wnikam z czyjej winy, bo od tego jest sąd. Jednak wydarzenia, które rozegrały się później na ulicach Zielonej Góry mogę oceniać. Próba linczu przez tłum na policjantach z ów radiowozu, a potem katowanie każdego, który się nawinął. Efekt, dwie policjantki w szpitalu, jedna z pęknięta czaszką po uderzeniu płytą chodnikową, druga ze złamaną szczęką, skopana gdy próbowała ratować nowy radiowóz przed zniszczeniem. Kibice Falubazu mogą być "dumni" - skatowali dwie kobiety. A tych, którzy to zrobili obym na swej drodze nie spotkał, bo "damskich bokserów" ojciec nauczył mnie poskramiać i nie będzie litości...
Wybory... Lada dzień Polska znów będzie wybierała. Patrząc na sondaże boje się jednego, niskiej frekwencji. I to nie pod kątem, że wygra ten czy owy, ale że wygra zmobilizowana mniejszość tym, że ruszyła dupę i pójdzie w niedzielę do urn. To już zaczyna być tradycją, ale wzywam, idźcie na wybory i głosujcie!!! Bo inaczej będzie jak w poniższym cytacie: "I co znaczy mój jeden głos? - pomyślało 15 mln Polaków i zostało w domu"...
> Komentarze (2)