 |
LOGOWANIE |
 |
AKTUALNOŚCI
Koncerty, Sylwester, Finał, oj działo się...
Nowy rok... Żeby było sensownie pojadę chronologicznie. Sylwester z Gonia:) Wpierw koncert BBC Big Band w Sali Kongresowej, wiecie takie VIP party:P Muzycznie nie mój klimat, ale spotkanie w tej sali z żywą muzyką robi wrażenie. Wokalistki, które zachwycały no i orkiestra, której aranżacje były rewelacyjne. Reszta wieczoru we dwoje w domu i jedno życzenie, oby ten rok był lepszy...
XVIII Finał... Tegoroczny dla mnie stał Jelonkiem:) Wpierw w sobotę w Żyrardowie, niesamowity koncert w miejscu, w którym zaczeła się akcja dla Wojtusia. Dwa lata temu Draku z Hunterem zaczeli wraz ze mną akcję, która skończyła się szczęśliwie w Hamburgu. Powróciły wspomnienia...
Finałowa niedziela... Znów Jelonek:) Tym razem na dużej scenie pod PKiN. Za krótko, ale za to bardzo efektownie. Chcieliśmy doczekać światełka do nieba, ale rozleniwiły nas knajpki przy Foksal:P Zabraliśmy "córkę" do domu i tam skończyliśmy Finał przed TV:)
Awans... W pracy wciąż się uczę. Dostaję nowe zadania, obowiązki a wraz nimi przyszedł "awans". Nie taki na papierze, bo do tego muszę skonczyć studia, ale w zespole znaczący. Mam pod swoja opieką serwer, taki namacalny i wymierny powód, że zaczynam czuć się administratorem:) A co najważniejsze zaczynam odciążać z nadmiaru pracy pozostałych członków zespołu. Nie mogę się doczekać, gdy dostanę pełne uprawnienia, wtedy będę mógł zacząć ogarniać całość i nasz zespół będzie działał wedle mojej ulubionej zasady - jeden za wszystkich, wszyscy za jednego...
A cała reszta... Układa się, z każdm dniem jest coraz lepiej. I tak zamierzam trzymać:)
MMX - postanowienia...
Pierwsze... Spędzać z Wojtkiem mądrze czas i być dla Niego jak najlepszym ojcem.
Drugie... Skończyć wreszcie studia, obronić się i mieć to już za sobą.
Trzecie... Zadbać o zdrowie, fajki odstawić, siłownię lub inną aktywność rozpocząć.
Czwarte... Nadal kształcić się i rozwijać w sztukach różnych.
Piąte... Być lepszym człowiekiem, przyjacielem, partnerem.
Ostatnie... Przeżyć i za rok opisać co i jak się udało.
MMIX - podsumowanie...
Koniec zawsze jest początkiem... Dobrze, że ten rok się już kończy, bo dał mi w dupę wyjątkowo. Autyzm Wojtka, nowe oblicze Anny, rozwód. Były też dobre zdarzenia, o których poniżej...
Podróże... Hunter Fest, Przystanek Woodstock, dziesiątki podróży do Poznania, Łódź, Piła, Markowice...
Praca... Odszedłem z firmy prowadzonej przez kumpla, zająłem się własną działalnościa. Szło calkiem dobrze, ale nowe okoliczności życiowe sprawiły, iż musiałem podjąć stałą prace, która gwarantowała mi stałe i pewne wynagrodzenie. Trafiłem do ZUS'u z czego jestem diabelnie zadowolony. Dużo nauki, nowe wyzwania a przy tym normalny czas pracy. Znalazłem swoje miejsce i zostanę tu zdecydowanie na dłużej...
Zdrowie... Do póki Wojtek nie poszedł do przedszkola dopisywało. Potem jak zaczął importować przedszkolne choróbska, które by słonia położyły, to trochę osłabłem. Poza tym skręcona kostka, pęknięte żebro i kilka siniaków. Jednak co mnie nie zabije to mnie wzmocni...
Towarzysko... No tutaj to pełne szaleństwo. Odnowiłem wszystkie kontakty jakie tylko się dało odnowić, nawiązałem kilka nowych znajomości. Jest dobrze...
Muzycznie... Koncert Apocalyptica, Hunter Fest, Przystanek Woodstock, Hunter w Płocku, Coma w Warszawie i 40-lecie Przystanku Woodstock. Płyty tego roku dla mnie to Totentanz "Zimny dom" i Ocean "Cztery". Wydarzeń było więcej, ale nie chcę Was zanudzać...
Co się nie udało... Moje małżeństwo. I tylko to...
Podsumowywując... To był dobry, ale ciężki rok. Dowiedziałem się jak bardzo zakłamani i pełni hipokryzji potrafią być ludzie. Dla równowagi było mi dane poznać czym jest przyjaźń, lojalność i wierność. Byłem świadkiem cudu dzięki któremu wiem, że nie jestem jedynym "nieśmiertelnym":) Na łydce pojawiła się nowa dziara i miałem wreszcie czas na książki, spacery, zdjęcia...
Na koniec chciałbym podziękować mojej Gonii, która była przy mnie gdy przechodziłem swoje własne piekło i jest ze mną dzisiaj:*
Święta nie dla mnie...
Wiedziałem, że to nie będzie łatwy czas, ale...Nie myślałem, iż tak cięzko mi będzie. Kolacja wigilijna w pięknej oprawie, moja siostra się postarała, było smacznie, pięknie, rodzinnie. Ja jednak duszą i myślami byłem 200km dalej, na najbardziej nieprzyjaznej mi ziemi, w miejscu gdzie już nigdy nie chce być. Lecz tam jest On, moja miłość i nadzieja, mój Syn... Każdego dnia tęsknie, za Jego pobudkami, zaczepianiem mnie gdy pracowałem przy komputerze, za całusem przed snem, za tym gdy był tak blisko... Życie ułożyło sie tak a nie inaczej, muszę do tego przywyknąć, tak będzie dopóki Wojtek jest małoletni. Do tego czasu jestem zdany na dobrą wolę byłej żony (żeby była jasność ta wola jest, tylko jej rodzinny dom jest w Brodnicy). Tak więc przez najbliższe lata wszystkie święta będą wyglądały tak jak te... Ja się nie skarżę na swój los...Pomimo tego wszystkiego złego co się wydarzyło w tym roku, zdarzyło się też wiele dobrych rzeczy. Wojtek wychodzi z autyzmu i się rozwija w niesamowitym tempie. Ja u swojego boku mam piekną i cudowną kobietę. Mam wspaniałych przyjaciół i rodzinę. Pracę, która daje satysfakcje i nie wykańcza. Jestem szczęśliwy. Święta cieszą tylko w rodzinie...Dlatego dopóki nie będę mógł ich spędzić z Wojtkiem dla mnie nie ma świąt...
UAM LipDub 2009 Alphabeat - Fascination
Wiem, powinieniem napisać notkę o nowej stronie, ale dziś zostawie Wam film, który dostałem od Kaliny:) A notka o stronie, może jutro, a może nie:P
Serce ma swoją pamięć... i dobrze.
Rzeczpospolita Polska uznała, iż nie mam już żony... Kulturalnie, bez orzekania winy, tak jak miało być. Nie będę o tym pisał, pozostawiam tylko do wiadomości...
['] Chrabja
 Odszedł mój przyjaciel, nauczyciel, wyjątkowy człowiek. Krzysztof "Chrabja" Bielański
On mnie nauczył pisać, to na nim się wzorowałem. To jego Poślizg poznałem jako pierwszą gazetę polskiego internetu. Jego artykuły, felietony były wyjątkowe, jak On sam. Przy okazji pracy w Orkiestrze miałem zaszczyt poznać go osobiście. Zawsze pełen energii, niestrudzenie opisywał co się wokół Niego działo. Tym ciężej oswoić się z myślą, że już nic nowego nie przeczytam.
W oczekiwaniu na...
Anna wysłała pozew do sądu, teraz zostało oczekiwanie na datę rozprawy...
Nowości... Pierwsza to mieszkanie wynajęte na Ursynowie. Powróciłem na stare śmieci i to dosłownie. Kawalerka w stylu "późny Gierek" ma klimat i dobrze mi tu:) Druga to samochód. Killa Machine jest naprawdę zabójcza:) Powróciłem do korzeni, czyli Ford Sierra. Tym razem w sedanie i nieco szybsza niż poprzedniczka:) Trzecia to praca. Pierwszy etat w życiu, nowe zadania, zespół. Administrator ścieżki przetwarzania to brzmi dumnie:)
Mój Książę... Od tygodnia w przedszkolu. Znosi nadzwyczaj dzielnie, ale chyba najmilszym momentem dla Niego jest ten, gdy stamtąd wychodzi. Coraz bardziej rozgadany, mały wędrowiec. Uwielbiam z Nim spacery, każdą wspólną chwilę:)
Nowe życie... O tym napiszę gdy już będzie po rozwodzie. Do tego czasu moja strona będzie nieco przebudowana. Uaktualnię galerię, napiszę wreszcie kilka słów o sobie i dodam kilka gadżetów:)
Tyle mnie na dziś, ale będę tu bywał i pisał częściej.
|
|
|
|
|
 |
MOJE W SIECI  
 KONTAKT POLECAM 






   









 |
 |
> Komentarze (5)